Pan Kowalski pobrał ze swojego konta 12 000 zł. Kasjerka wypłaciła tę kwotę w banknotach o nominałach 100 zł i 50 zł. Banknotów stuzłotowych było tyle samo co pięćdziesięciozłotowych. Krzyś Malinowski, klasowy prymus, zwany przez nieżyczliwych Ulęgałką, dowiedział się kiedyś przypadkiem o tym. Najpierw sprawę przemyślał, potem zbladł z zazdrości. Lekko drżącym, ale dumnym głosem powiedział: - Powinieneś to, Kowalski, opatentować. - Co? Gdzie? Jak? - Jaś zamrugał ze zdumienia. Pan kowalski pobral ze swojego konta 12 000zl. Kasjerka wyplacila te kwote w banknotach o nominalach 200zl i 50zl. banknotów dwustuzlotowych bylo o 10 wiecej niz pięćdziesięciozłotowych. Ile pan Kowalski otrzymal banknotow Jak ubezpieczyć mieszkanie? Aktualnie oferta polis mieszkaniowych jest niezwykle bogata i zróżnicowana. Duży wybór z pewnością ucieszy wiele osób, jednak innym zdecydowanie utrudni zadanie.. .Choć zakup ubezpieczenia zajmie nam około kilku minut, to znalezienie produktu dopasowanego do naszych potrzeb może trochę potrwać. Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o Pan Kowalski pobrał ze swojego konta 12 000 zł. Kasjerka wypłaciła te kwotę w banknotach o nominałach 100 zł i 50 zl. Chociaż ubezpieczenie mieszkania jest kwestią dobrowolną, istnieje jedna sytuacja, kiedy jest obowiązkowe. Taki obowiązek nakładany jest na kredytobiorcę, który finansuje zakup mieszkania z pomocą kredytu hipotecznego. Wtedy bank zobowiązuje go do ubezpieczenia nieruchomości od ognia i innych zdarzeń losowych. Mieszkanie TBS za zgodą zarządu możemy sami wyremontować lub podnieść jego standard. Dlatego ubezpieczenie najemcy może obejmować również stałe elementy wyposażenia, elementy szklane czy AGD w zabudowie, a nawet okna, których jesteśmy właścicielem. W przypadku lokalu znajdującego się w zasobach TBS warto rozważyć zakup OC. ulZbzq0. Wynajmujesz komuś mieszkanie w ramach tzw. najmu okazjonalnego? Są cztery rzeczy, które sprawią, że najemca może zaśmiać ci się w twarzWynajmowanie mieszkania to – jak wynika ze statystyk – wciąż dochodowy sposób zarabiania na posiadanym majątku. Rentowność teoretycznie sięga trzykrotności oprocentowania depozytu, ale… te wyliczenia nie uwzględniają „trudnych” lokatorów. Co zrobić, gdy ktoś nie płaci za mieszkanie i nie chce go opuścić? Korzystanie z zapisów chroniących właściciela mieszkania przypomina spacer po polu minowymOj, nie mają oszczędzający łatwego życia. Zmiana stóp procentowych? „Jeśli już, to będzie obniżka” – mówi prezes NBP. A prezes PiS dodaje, że trzeba się przygotować na kryzys. A jak kryzys, to stymulowanie gospodarki. A jak stymulowanie, to obniżka stóp. Tym bardziej, że na tle regionu na nasze i tak należą do również:Święty spokój kierowcy w dobie wysokiej inflacji? Bezcenny. Jak można (spróbować) ograniczyć koszty eksploatacji samochodu? I ile to kosztuje? [NOWOCZEŚNI MOBILNI]Jest plan na wakacje za granicą? Jest też problem: wysokie ceny i słaby złoty. Dwa sposoby, by nie dać się złapać w sidła kursowe [MOŻNA SPRYTNIEJ]Cyberbezpieczeństwo w bankach: technologie przyszłości. Jak zmieni się świat bankowości? [BANK NOWOŚCI]W tej sytuacji wiele osób uznaje, że jedyną racjonalną rzeczą, którą można zrobić, aby chronić swoje oszczędności, to wyjąć je z żenująco nisko oprocentowanych depozytów i zanieść do dewelopera. A więc: kupić mieszkanie za gotówkę z myślą o wynajmie. Już co drugie nowe mieszkanie, według statystyk NBP, jest kupowane z myślą o inwestycji, jako lokata powiedzieć, że na polityce taniego pieniądza rośnie nam nowe „pokolenie kamieniczników”, które zarabia na czynszach z wynajmowania swoich „włości”. Ile można zarobić? Po odjęciu podatku, ubezpieczenia, opłat, remontów i „pustych” miesięcy, średnio wyciska się – według wyliczeń banku centralnego – jakieś 4,1%. Prywatnie inwestorzy mówią, że jest więcej, nawet 5-8%. Z taką stopą zwrotu można gwizdać na inflację (na razie). Chociaż nie jest to znowu tak dużo więcej, niż wynosi znacznie mniej kłopotliwy dochód z najmu okazjonalnego zmniejszy ryzyko wynajmującego?Ale wynajmowanie nieruchomości to nie jest obietnica zysku bez ryzyka. I wcale nie mam na myśli załamania rynku (spadku czynszów) i pęknięcia nieruchomościowej bańki spekulacyjnej (czyli spadku wartości nieruchomości). Inne – znacznie częściej ziczające się – ryzyko, to nieuczciwy najemca. Taki, który o mieszkanie nie dba, nie płaci za nie i trudno go wyrzucić, nie mówiąc już o odzyskaniu też: Połowa nowych mieszkań to… inwestycje. Tymczasem NBP liczy, ile dziś realnie zarabia się na wynajmie. Niektórzy będą zaskoczeniCzytaj też: Inwestowanie w mieszkania na wynajem: czy nadchodzi koniec eldorado? Niektóre liczby mogą niepokoićO tym jak bezpieczenie wynająć komuś mieszkanie i dbać o to, żeby rentowność biznesu nie spadła, pisaliśmy całkiem niedawno w tym oto artykule. Ale wszystkie środki ostrożności mogą zdać się na nic, gdy trafi nam się lokator, który nie będzie chciał się rozstać z nie swoim mieszkaniem. To się zdarza, bo mamy ustawę o ochronie praw lokatorów, a jednocześnie nie ma ustawy o ochronie praw na zmniejszenie ryzyka, że ktoś się zagnieździ w naszym mieszkaniu i nie będzie go można eksmitować może być umowa najmu okazjonalnego, która wyłącza niektóre przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów. A więc – przynajmniej w teorii – daje gwarancję bezpiecznego wynajmu. Jednak okazuje się, że to tylko iluzja. Na podstawie przygód moich czytelników opisałem jak to może wyglądać w też: Najem mieszkań zwariował. 2500 zł za klitkę w Warszawie. W Berlinie zamrożą ceny. A u nas?Pan Marek – którego zaraz Wam przedstawię – to postać wymyślona, której historia jest zbitką kilku prawdziwych przypadków. Jak na dłoni pokazują one, ile ryzyk niesie ze sobą umowa najmu okazjonalnego dla właściciela. I dowodzą, że poruszanie się po jej zapisach to jak spacer po polu minowym z uszkodzonym wykrywaczem pan Marek jest szczęśliwym właścicielem wyremontowanego mieszkania na górnym Mokotowie, które sfinansował w 60% z własnej kasy, a resztę dobrał z kredytu. Teraz chce to mieszkanie wynająć, ale interesują go tylko „poważne” oferty. Ustanowił w tym celu wysoką w jego ocenie kaucję zł (nieco więcej niż miesięczny czynsz), żeby odsiać niezdecydowanych studentów i wiecznych imprezowiczów. Najlepiej by było, gdyby przyszły lokator wynajął lokum na co najmniej 3-5 jego ducha mąci historia znajomej, która rozbija się po świecie, kupuje drogi sprzęt elektroniczny, ale czynszu w wynajmowanym mieszkaniu nie płaci i wyprowadzić również się nie zamierza. Pan Marek jest zbyt poważny na takie hece, więc chce podpisać umowę najmu okazjonalnego. W końcu, po kilku tygodniach castingów znalazł odpowiedniego najemcę młode małżeństwo też: Obligacje, czyli bezpieczna alternatywa dla bankowego depozytu. Można wycisnąć prawie 5% w skali roku!Mina nr 1. Dobry teść, zły teść i uczynny wujek. Kto przyjmie młodych pod swój dach?Procedura skutecznego zawarcia umowy najmu okazjonalnego jest skomplikowana i trzeba mieć nadzieję, że potencjalni najemcy się nie zniechęcą. Trzeba dopełnić kilku formalności, których brak powoduje, że umowa staje się powszednią umową najmu, bez preferencji dla to formalności? Po pierwsze pan Marek musi poprosić Kowalskich o to, żeby przygotowali oświadczenie np. teściów, którzy zgodzą się przyjąć ich pod swój dach w razie eksmisji. Ale jedni teściowie ani myślą robić taki ukłon, bo i tak mają tylko pokój z kuchnią. Drudzy mają duże, 3-pokojowe mieszkanie, więc z chęcią podpisaliby takie oświadczenie bez zmrużenia ich mieszkanie nie jest własnościowe, tylko kwaterunkowe – nie są właścicielami, tylko lokatorami, bo mieszkanie należy do gminy choć mieszkają tam 40 lat. Takich lokali jest w Polsce Rodzice nie mają prawa do lokalu, więc nie mogą podpisać oświadczenia. Na szczęście znalazł się „dobry wujek”, właściciel domu, który podpisał oświadczenie, że jakby co przyjmie Kowalskich pod swój polega na tym, że solidny lokator, choćby chciał, może mieć problem ze wskazaniem „mieszkania rezerwowego”.Czytaj też: Wynajem mieszkania dla początkujących: na co zwrócić uwagę, żeby nie dać się wyrolować właścicielowi?Mina nr 2. 14 dni na dostarczenie aktu notarialnegoCzy łatwo podpisać taką umowę? Wujek jest ze Szczecina, a mieszkanie w Warszawie. Najlepiej by było, gdyby właściciel mieszkania miał wgląd w dokumenty i poznał wujka, inaczej musiałby uwierzyć dopiero co poznanym ludziom. Państwo Kowalscy proszą o przesłanie oświadczenia listem, bo przecież nie będą jechać 500 km po świstek papieru, co opóźnia procedurę o kilka dobrych pan Marek i państwo Kowalscy podpisują umowę najmu okazjonalnego, w której najemcy (każdy z osobna) zobowiązują się do dostarczenia poświadczonego notarialnie oświadczenia o poddaniu się dobrowolnej eksmisji pod rygorem rozwiązania umowy. W razie kłopotów teoretycznie eksmisja powinna być szybka i bezbolesna, wystarczy zgłoszenie i zawiadomienie złożone sądu, który ma 3 dni na rozpatrzenie wniosku. Nie obowiązują przepisy o zakazie eksmisji w miesiącach zimowych, nieważne, że pod dachem może mieszkać Marek i Państwo Kowalscy podpisali papiery, ale ciągle nie mają oni rangi aktu notarialnego. To kosztuje – ponad 200 zł (rząd chciał obniżyć do 13 zł, ale notariusze protestowali). Wersja optymistyczna jest taka, że najemcy biorą koszt na siebie, pesymistyczna, że musi go ponieść pan Marek, a realistyczna, że solidarnie dzielą się kosztami po newralgiczny moment, bo pan Marek musi żyć nadzieją, że jego nowi lokatorzy nie rozmyślą się w międzyczasie i nie znajdą mieszkania, którego właściciel nie chce podpisywać umowy najmu okazjonalnego. Albo po prostu nie zaczną go zwodzić, że jeszcze dzień-dwa i na pewno dostarczą czas gra na niekorzyść właściciela, bo ma on 14 dni od daty podpisania umowy na zgłoszenie jej do naczelnika urzędu skarbowego pod rygorem nieważności zawarcia umowy najmu to zrobić? Można wybrać się do urzędu osobiście, ale takie zgłoszenie można wysłać też pocztą z potwierdzeniem dopiero zaczynamy swoją przygodę z wynajmem, to lepiej pójść osobiście, wtedy od razu powinniśmy poznać numer rachunku do dokonywania wpłat na zaliczki nr 3. Koszty eksmisjiRemedium na rozrabiających i nie płacących lokatorów ma być możliwość szybkiej eksmisji. Jeśli ma się umowę najmu okazjonalnego (z załączonym poświadczonymi notarialnie załącznikami) wystarczy dostarczyć lokatorowi skutecznie żądanie opróżnienia lokalu i uzyskać sądową klauzulę wykonalności. Dzięki temu, że na etapie podpisywania umowy pozyskaliśmy oświadczenia lokatorów, że a) godzą się na egzekucję; b) mają gdzie mieszkać, sąd wydaje taką decyzję w ciągu kilku eksmisja nigdy nie jest prosta, nawet jeśli jest szybka. Po pierwsze: zanim do niej dojdzie, trzeba wypowiedzieć umowę. A można to zrobić dopiero po trzech miesiącach niepłacenia, po kolejnym miesiącu „ostatniej szansy” na uregulowanie zaległości i jeszcze jednym, kiedy będzie biegł okres wypowiedzenia – to prawie pół roku!Następnie zawiadomienie o żądaniu opróżnienia lokalu trzeba skutecznie dostarczyć lokatorowi, a ten może przecież robić uniki, np. nie otwierać drzwi. Zostaje wysyłanie listów poleconych, najpierw jednego, potem drugiego (jeśli lokator nie odbiera awizo), co opóźnia całą swoje zawiadomienie musi jeszcze złożyć komornik, zaś sama procedura też kosztuje niemało, choć ostatnio, a dokładnie w styczniu tego roku, Sejm obniżył stawki komornicze. Dziś eksmisja kosztuje 1668 zł od każdej „izby”,czyli pokoju lub kuchni. Czyli jeśli mieszkanie jest dwupokojowe, to komornik będzie mógł zainkasować zł (bo kuchnia to też „izba”).Zanim po te pieniądze zgłosi się do dłużnika-lokatora, to najpierw właściciel będzie musiał sam opłacić procedurę. Na podstawie najmu okazjonalnego (jeśli zawarliśmy odpowiedni punkt w umowie) może być na to przeznaczona kaucja, którą wpłacił to oznacza, że jeśli wynajmujemy mieszkanie np. trzypokojowe z kuchnią, to hipotetyczna kaucja, która daje minimum spokoju właścicielowi powinna wynosić np. zł miesięcznego czynszu plus prawie 6700 zł na poczet hipotetycznych opłat komorniczych. Pierwszy pogratuluję komuś, to kto znajdzie najemcę, który zgodzi się zapłacić zł też: Czy banki znajdą jakiś sposób, by pozbyć się franków? I kto mógłby im w tym pomóc? Co by oznaczało bankowe katharsis dla klientów?Mina nr 4. „Jednak nie mamy się gdzie wyprowadzić”I teraz najważniejsza, a w zasadzie największa mina. Cała konstrukcja najmu okazjonalnego „wisi” na jednym, jedynym oświadczeniu właściciela mieszkania, do którego teoretycznie mógłby się wprowadzić sobie, że ów „dobry wujek” państwa Kowalskich po pół roku cofa swoją zgodę na ich zamieszkanie u niego w razie eksmisji. Wtedy właściciel, pan Marek, może wypowiedzieć umowę najmu, chyba, że państwo Kowalscy w ciągu 21 dni znajdą kogoś, kto podpisze nowe oświadczenie, że przyjmie ich pod swój dach. Ale właściciel musi ocenić czy opłaca mu się angażować siły i środki na szukanie nowych lokatorów, czy też może zaryzykować i ciągnąć zabawę z Kowalskimi, bo do tej pory i tak płacili w czarnym scenariuszu Kowalscy mogą przemilczeć to, że nie mają już lokalu zastępczego i nic im nie można zrobić! Właściciel dowie się o tym, dopiero, gdy zawnioskuje o eksmisje!Jeśli Kowalscy nie wyprowadzą się po dobroci, to z krótkiej ścieżki eksmisji wyjdą nici, bo przecież „nie mają innego lokum”. W tej sytuacji komornik wstrzyma się z dokonaniem eksmisji o wiele miesięcy do czasu, aż gmina wskaże dłużnikowi tymczasowe pomieszczenie. Ponownie wchodzą w grę przepisy o zakazie eksmisji w „okresie ochronnym”. Te same, których pan Marek chciał uniknąć podpisując umowę najmu okazjonalnego, zamiast zwykłej umowy skoro tak łatwo wymigać się od zasadniczych postanowień umowy najmu okazjonalnego, czy jej podpisywanie w ogóle ma sens, czy służy raczej do stworzenia pozorów bezpieczeństwa dla właściciela?źródło zdjęcia: PixaBay Witam,Sytuacja wygląda następująco: mieszkanie, które wynajęłam. Wynajmujący chciał założyć Internet, ale w UPC dowiedział się, że potrzebna jest zgoda właściciela tata będąc w UPC złożył osobiście pismo następującej treści:Moje imię i nazwiskoMój adres„Upoważniam p. Kowalskiego legitymującego się dowodem osobistym …. Do zawarcia umowy z UPC na rozszerzony pakiet TV oraz Internet. Wszelkie koszty związane z zawartą umową aż do jej rozwiązania poniesie p. Kowalski”Podpis nieczytelny (mojego taty) Kowalski zawarł z UPC umowę i odebrał wystawiło fakturę na moje nazwisko i w międzyczasie wynajmujący zwiał więc nie mam z nim kontaktu. od UPC wezwanie do do UPC pismo następującej treści:„W nawiązaniu do Państwa pisma z dnia otrzymanego przeze mnie w dniu proszę o wyjaśnienie zasadności wysłanego przez Państwa pisma tj. przedstawienie kopii zawarcia umowy handlowej pomiędzy mną a Państwa firmą oraz przedstawienie kopii protokołu odbioru sprzętu przeze mnie. Jednocześnie informuję, iż jeżeli faktycznie otrzymam od Państwa potwierdzenie zawarcia przeze mnie umowy, natychmiast ureguluję należną kwotę. Do tego czasu z powodu braku podstaw do jej naliczania uważam ją za bezzasadną” co otrzymałam odpowiedź z UPC:„W odpowiedzi na otrzymaną dnia korespondencję, przejmie informujemy, że w świetleposiadanych przez nas dokumentów umowa o świadczenie usług telekomunikacyjnych zawarta w dniu24 grudniu 2009 roku jest ważna i której Pani jest stroną została zawarta przez pełnomocnika Pana Kowalskiego, który jak wynika z posiadanych przez UPC dokumentów posiadał pełnomocnictwo upoważniające do zawarcia umowy z UPC na usługi w zakresie telewizji kablowej oraz że Pan Kowalski ponosił będzie koszty związane z zawartą umową jest skuteczne wyłącznie w stosunkach między Panią a z art. 95 paragraf 1 kodeksu cywilnego z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych albo wynikających z właściwości czynności prawnej, można dokonać czynności prawnej przez przedstawiciela. Paragraf 2 tego artykułu wyraźnie określa, iż czynność prawna dokonana przez przedstawiciela w granicach umocowania pociąga za sobą skutki bezpośrednio dla nadzieję, że tym zasadność roszczeń kierowanych przez UPC Polska względem UPC nie budzi już Pani pragnę zauważyć, że w korespondencji (mojego taty) z dnia 26 marca się informacja, iż to (mój tata) „zezwolił” w Pani imieniu na zawarcie umowy przez p. należy, że z treści dokumentu formalnie wynika, iż pełnomocnictwo zostało udzielone przezPanią osobiście, nie ma tam informacji, iż reprezentował Panią przy tej czynności kwestie dotyczące umocowania i reprezentacji nie mają jednak wpływu na ważność umowy i powinny zostać rozstrzygnięte pomiędzy mocodawcą i nie nastąpiło przekroczenie granic umocowania ani przestępstwo fałszerstwa dokumentów, nie mamy żadnych podstaw, by uznać, że umowa jest UPC względem Pani o zapłatę kwoty 441 71 zł oraz wydanie sprzętu (modem) stanowiącego własność spółki jest zatem w pełni skuteczne. Pani natomiast powinna oczywiście domagać się zaspokojenia tych roszczeń od Pana Kowalskiego. UPC nie jest bezpośrednio związana z Panem Kowalskim żadnym stosunkiem nadzieję, że zechce Pani przyjąć powyższe wyjaśnienia i uznać je za wystarczające.” UPC ma rację i faktycznie musze im zapłacić czy tylko próbują bezpodstawnie te pieniądze wyciągnąć ode mnie? Wystarczy kilkanaście minut nawalnego deszczu, żeby ulice zmieniły się w bystre rzeki, a podwórka i garaże w stawy. Powalone drzewa, woda w mieszkaniu — o zniszczenia dobytku wtedy łatwo. Czy w tym przypadku można odzyskać, chociaż część pieniędzy wydanych na dom i wyposażenie? Do tego potrzebne ubezpieczenie od burz i deszczu ubezpieczenie od burz i deszczu nawalnego?Od klęsk żywiołowych musimy oczywiście ubezpieczyć dom – zarówno jego mury, jak i elementy stałe. Możemy także ubezpieczyć inne budowle, budynki, lokale i obiekty małej architektury, takie jak np. ławki czy że większość ubezpieczycieli oferuje ubezpieczenie domu od jego wartości rzeczywistej. W razie uszkodzenia budynku otrzymasz odszkodowanie od aktualnej ceny domu. Weź to pod uwagę zwłaszcza wtedy, jeżeli posiadasz budynek w starym oprócz domu może objąć ubezpieczenie od klęsk żywiołowych? Wszelkie maszyny, sprzęty i wyposażenie naszego domu czy firmy. Ubezpieczeniu mogą także podlegać pieniądze, a w przypadku prowadzenia działalności mienie osób trzecich, czyli naszych pracowników lub to powódź, czy zalanie przyda się ubezpieczenie od burz i deszczu nawalnego?Pod nieobecność państwa Kowalskich, w trakcie intensywnej burzy i deszczu nawalnego, która spowodowała zalanie podwórka i do ich domu dostała się woda. Zniszczyła drewniane podłogi, drzwi wewnętrzne, zestaw stereo, ubrania oraz część cennej kolekcji map, które kolekcjonował pan Jan. Został zalany też garaż, w którym stał powrocie właściciele sprawdzili dokumenty ubezpieczeniowe i odetchnęła z ulgą — w ogólnych warunkach ubezpieczenia ( odnaleźli zapis, że jej ubezpieczenie uwzględnia podtopienie po ulewnym deszczu, czyli zdarzenie Ogólne warunki ubezpieczenia ( to bardzo ważny dokument ubezpieczeniowy. Zawiera wszystkie zapisy, zasady, zastrzeżenia, wyłączenia, warunki, które decydują o tym, czy umowa jest dla klienta korzystna, czy nie. Lektura jest niełatwa i żmudna, ale dokładne przeczytanie wszystkich punktów to Jan sprawdził wszystko dokładnie przed podpisaniem ubezpieczenia, dlatego że kuzyn przestrzegł go, opowiadając przykład swojego ubezpieczenia. Kupił ubezpieczenie chroniące przed zalaniem, ale kiedy jego posiadłość została zalana podczas ulewy, okazało się, że zalanie w polisie dotyczy jedynie sytuacji, kiedy zaleje nas sąsiad z góry albo z powodu awarii wypłynie z jego własnej pralki. Efekty nawałnicy zaś ubezpieczyciel traktował jako powódź (tak stanowiły i aby rozszerzyć polisę o taki zapis, należałoby wcześniej uiścić odpowiednią najlepiej ubezpiecz oddzielniePoczucie bezpieczeństwa państwa Kowalskich okazało się jednak nieco przedwczesne. Dlaczego?Drewniana podłoga, drzwi, farba na ścianach — to, jako za tzw. elementy stałe, czyli trwale połączone z domem, firma ubezpieczeniowa bez problemu zgodziła się wypłacić odszkodowanie. Podobnie było z ubraniami i sprzętem RTV — to tzw. ruchomości domowe (to nie tylko meble i RTV i AGD, ale też rower, rośliny, pies i kot), które standardowo ubezpiecza się osobno. Kłopot pojawił się przy odszkodowaniu za cenną kolekcję map. Firma absolutnie nie chciała wypłacić odszkodowania, mimo że pan Jan miał zdjęcia i inne dowody na posiadanie Większość ubezpieczeń nie obejmuje przedmiotów o wartości artystycznej i kolekcjonerskiej, dokumentów, pieniędzy, papierów wartościowych, biżuterii, metali szlachetnych itd. Na te rzeczy trzeba zawierać odrębne jakie odszkodowanie mogą liczyć Kowalscy?Firmy ubezpieczeniowe mają różne sposoby wyliczania wartości odszkodowania przy ubezpieczenie od burz i deszczu nawalnego:– wartość nowa/odtworzeniowa — odszkodowanie powinno pokryć koszt przywrócenia domu, mieszkania i wyposażenia do takiego stanu, jaki był przed podtopieniem, pod warunkiem, że wszystkie zastosowane materiały i rozwiązania będą jak najbardziej zbliżone do poprzedniej wersji;– wartość rzeczywista — od ceny nowej rzeczy, mieszkania odejmuje się stopień zużycia. Jeśli stopień zużycia rzeczy szacowany jest na podstawie jej wieku, wówczas tabelę z takimi informacjami klient powinien dostać razem z umową.– wartość rynkowa – cena metra kwadratowego podobnego mieszkania w podobnym miejscu i podobnym radzi Zespół Likwidacji Szkód Wiener TU SA :Przede wszystkim należy pamiętać w pierwszej kolejności o bezpieczeństwie własnym i swojej rodziny!Bezpośrednio po zdarzeniu, należy zabezpieczyć mienie przed dalszymi uszkodzeniami – zabezpieczyć uszkodzony dach folią, aby nie dochodziło do zalewania pomieszczeń, zabezpieczenie wybitych otworów okiennych, przeniesienie zwierząt gospodarskich do budynków nieuszkodzonych itp.;Ze względu na ilość spraw z poprzednich zdarzeń, oględziny naszych przedstawicieli mogą być opóźnione w stosunku do naszych standardów. Zabezpieczenie swojego zdrowia i mienia jest rzeczą najważniejszą, dlatego nie należy czekać na przyjazd naszego rzeczoznawcy. Należy bezzwłocznie przystąpić do zabezpieczenia mienia jeszcze przed przyjazdem rzeczoznawcy;Pamiętaj, że przed zabezpieczeniem mienia, należy wykonać zdjęcia uszkodzonych elementów – wystarczy do tego zwykły telefon komórkowy;Nie wyrzucaj elementów, które należało zdemontować w celu zabezpieczenia mienia. Pozostaw je do oględzin technika w odrębnym miejscu na terenie posesji;Zgłaszając do nas szkodę, zadbaj o jak najbardziej precyzyjne informacje, które pozwolą na szybkie zajęcie się sprawą – podaj: uszkodzenia dachu są znaczne (np. zerwany cały dach, połowa) czy tylko uszkodzona została papa/dachówki?B. Zmierz i podaj powierzchnię zalanych Zrób opis uszkodzonego mienia Oszacuj wartość Jeżeli mienie zostało zabezpieczone wg wytycznych, poinformuj o tym naszego Konsultanta;Zgłaszając uszkodzenie budynków, sprawdź, czy wszystkie są one ubezpieczone i podaj ich numerację zgodnie z polisą (np. B1, B2, B3 itp.);Jeżeli masz problemy z dodzwonieniem się do nas w celu zgłoszenia szkody, pozostaw swoje dane. Nasi Konsultanci na pewno do Ciebie oddzwonią i przyjmą zgłoszenie szkody;W ramach zawartej umowy ubezpieczenia mieszkania/budynku mieszkalnego „Cztery Kąty” ochrona objęta jest usługa Asssitance. W której ramach Klientom przysługuje usługa dekarza, szklarza, specjalisty napraw sprzętu RTV/AGD. Zachęcamy, aby Klienci skorzystali także z pomocy z usług assitance. Tydzień temu zamieścliliśmy na portalu historię pana Andrzeja Kowalskiego, który stara się uzyskać zasiłek chorobowy z NAVu. Dzisiaj prezentujemy Wam artykuł, napisany przez samego pana Andrzeja. Poznajcie jego opinię na temat sytuacji Polaków w Norwegii i tego, co myślą o nas Norwegowie. POZNAJ HISTORIĘ AUTORA ARTYKUŁU! "Hitler miał rację, że chciał Polaków zamykać i zabijać w obozach koncentracyjnych, nadają się tylko do roboty i trzeba nad nimi cały czas stać z batem…" To jest cytat, czy to może powiedział jakiś stary nazista jeszcze żyjący na tym świecie? Czy może tak nas widzą współcześni naziści niemieccy? Może to jakaś archiwalna wypowiedź z czasów II wojny światowej? Otóż nie, nie zgadliście. To słowa, które miesiąc temu wypowiedział jeden z NORWESKICH brygadzistów na budowie w Bergen do innego swojego ziomka. Pech chciał, że obok stał polski pracownik rozumiejący mowę potomków Wikingów. Polak zwrócił się z tym do norweskich właścicieli firmy. Ci zaś zrobili wokół sprawy trochę szumu, porozmawiali z norweskim brygadzistą i… jakby nigdy nic wszystko ucichło. Teraz brygadzista będzie uważał, bo nawet ściany mają uszy i to norweskie uszy. A to, co będzie dalej myślał o Polakach, pozostanie dla niego oraz jego kolegów. Myślicie, że to jest pojedynczy przypadek, że tak sobie jeden głupi Norweg myśli o taniej polskiej sile roboczej? Otóż nic bardziej błędnego. To jest opinia większości Norwegów na temat prostych "Polaczków", którzy niewolniczo pracują w tym kraju. Rozmawiałem z norweskim dziennikarzem zajmującym się tematem nierównego traktowania szczególnie polskich robotników w Norwegii. Dziennikarz ów zebrał dowody świadczące o tym, że w Norwegii, jako nacja jesteśmy traktowani najgorzej ze wszystkich. Jesteśmy obywatelami kategorii C, jak to powiedział norweski dziennikarz. Najpierw są Norwegowie, to kategoria A. Sami o sobie wiedzą i mówią o tym nawet głośno (rozmawiałem w ostatnią sobotę z jednym z nich), że są raczej narodem leniwym i nie za bardzo garną się do ciężkiej pracy. To są słowa Norwega, nie moje, to trzeba zaznaczyć. Dla przeciętnego Norwega praca OK, ale musi być lekka, łatwa i przyjemna i najlepiej za najwyższą stawkę. Obywatele kategorii B Najogólniej azylanci, czyli uchodźcy, którzy ciągną do Norwegii ze wszystkich krajów. Sudańczycy, Etiopczycy uchodźcy z Erytrei, Syrii, Kurdowie i inni w większości muzułmanie. Norwegia z otwartymi rękami wita ich przyjmując na szczególnych prawach. Azylant dostaje potężny zasiłek, właściwie na wszystko. Nauka, mieszkanie, wyżywienie, opieka zdrowotna, pieniądze na dzieci zarówno na te, które już się urodziły oraz na te które urodzić się mają. Praca… o nie, raczej nie dla azylanta, bo po co iść do pracy, jeśli żyje się znacznie lepiej z zasiłków socjalnych. Wystarczy tylko płodzić dzieci i już. Obywatele kategorii C Głównie Polacy. Trochę Litwini, Łotysze trochę też Słowacy, ale Polacy zdecydowanie najbardziej "C" z tendencją do "D". Polacy przybywający do tego "raju na ziemi" to w głównej mierze bardzo marnie wykształceni robotnicy, niekiedy nawet bez wykształcenia zawodowego, najczęściej z zapadłych polskich wsi, nie znający żadnego języka, prawie zawsze bez grosza przy duszy, zapożyczający się na bilet lotniczy w Polsce. Przylatują no Norwegii bardzo często werbowani przez firmy pośrednictwa pracy. Kwaterowani są w wielopokojowych mieszkaniach po 5-6 osób w jednym mieszkaniu, z jedną lodówką, łazienką i kuchnią, czasami wręcz mieszkają w piwnicy adaptowanej na mieszkanie (sam widziałem), płacąc po 5000 (to jakieś 2800 zł) koron norweskich za swój pokoik. Dla Polaka bez wykształcenia i perspektyw w Polsce na pracę i życie, Norwegia wydaje się rajem w istocie - i aby z tego raju nie zostać wyrzuconym Polak jest w stanie zrobić wszystko, i za tyle za ile zaproponuje pośrednik. No cóż, należy w tym miejscu przytoczyć wysokość zarobków osobników kategorii A i kategorii C. Tak więc osobnik kategorii A nie pójdzie do roboty za mniej niż 250 koron na godzinę zaś osobnik kategorii C wykona nawet najcięższą najbardziej niewdzięczną pracę w najcięższych warunkach za 140 koron, jeszcze dziękuje za to, kłaniając się z czapką w dłoni swojemu pośrednikowi. Wydaje się, że 140 koron norweskich to dużo pieniędzy jak na warunki polskie? Oczywiście, ale to jest kwota brutto. Podatek, czynsz, prąd, jedzenie, czasem lekarz, lekarstwa, podróże do Polski do rodziny (za urlop nie dostaje się pieniędzy od razu trzeba czekać na następny rok). Ile zostaje ? Żaden Norweg, żaden absolutnie nie pójdzie do pracy za taką stawkę… Polacy jak najbardziej. Niestety tragedia dla Polaka to wypadek w pracy lub choroba. Z badań przeprowadzonych w zeszłym roku w Oslo wynika, że tylko jeden na 4 Polaków zgłasza się do norweskich lekarzy po zwolnienie, bojąc się stracić pracę. Powszechny brak znajomości języka norweskiego oraz przepisów prawa pracy powoduje to, iż Polacy nie są nawet w stanie uzyskać pomocy z norweskiego ZUS czyli NAV. Co więcej nawet jeśli znają przepisy i język czekają na zasiłki chorobowe wypłacane z NAV nawet po parę miesięcy pozostawieni są wówczas samym sobie. Najczęściej opuszczają Norwegię z powodu braku środków do życia, a NAV odkreśla sobie w dokumentach pozbycie się kolejnego problemu z kolejnym Polakiem. Co na to nasi przedstawiciele w Norwegii rezydujący za potężne pieniądze w Ambasadzie czy Konsulatach… nic, nie ma co więcej dodawać. Czy problem niewolniczej pracy i traktowania zniknął z Europy? Odpowiedź daje powyższa notka. Czy odpowiedzialni za taki stan rzeczy są Norwegowie? Nie, ponieważ tania polska siła robocza jest w Norwegii tak dostępna jak grzyby po deszczu. Jak jeden polski niewolnik utraci możliwość zarobkowania poprzez wypadek, chorobę czy z innego powodu, na jego miejsce przylatuje następnych 10 polskich niewolników. Czy Polacy rządzący Polską zrobili coś w tej sprawie? Tak, zmusili następnych wiele tysięcy swoich obywateli do ucieczki z Polski za chlebem, i tak właśnie traktują nas inni jak my siebie sami traktujemy. Na koniec chciałbym wspomnieć o zadaniu jakie mieli do zrobienia norwescy uczniowie liceum. Otóż mieli oni narysować zarys kontynentów i zaznaczyć na rysunku z czym, czy kim kojarzą im się poszczególne obszary. Widziałem taki rysunek, jest on z resztą w internecie. Europa południowa to dla młodych Norwegów tanie plaże, Dania to tanie piwo, Szwecja to zakupy, Rosja mafia, Azja to fajne dziewczyny, Australia kangury, piwo i plaże, a co przeciętny młody Norweg wpisał w miejscu, gdzie leży Polska? Artykuł gościnny autorstwa Andrzeja Kowalskiego. Z historią Pana Andrzeja zapoznaliśmy Was tydzień temu. Mężczyzna uległ wypadkowi w pracy i do dzisiaj stara się o uzyskanie pieniędzy z NAVu. Norweski urząd odmawia wypłacenia zasiłku chorobowego, podając za każdym razem inny podówd. Aby poznać więcej szczegółów kliknij TUTAJ. Pani Janina Kowalska od dawna marzyła o odświeżeniu mieszkania. Kolory, którymi były pokryte ściany, wyblakły, a poza tym dawno wyszły z mody. Jej mąż, Pan Janusz, długo się opierał prośbom małżonki, lecz w końcu ugiął się i razem pojechali do dużego marketu budowlanego. Bardzo długo wybierali właściwe farby, lecz po kilku godzinach udało się znaleźć idealne odcienie tj. lazurowy na ściany, biały na sufit i amarantowy na boazerię. Wszystkie towary zapakowali do samochodu i wyjechali z parkingu. Pan Janusz jechał bardzo ostrożnie, bowiem miał świadomość , że wiezie puszki z farbami, więc nie przekraczał dozwolonej prędkości, a na światłach hamował bardzo powoli. Ostatecznie udało się dojechać pod blok, gdzie samochód został poprawnie zaparkowany metodą równoległą. Jednak gdy małżeństwo otworzyło bagażnik im oczom ukazał się rozpaczliwy obraz. Wieczko z farby amarantowej otworzyło się i zachlapało cały tył pojazdu. Pani Janina zaczęła lamentować, a jej mąż odgrażać, że tak tego nie zostawi. Niestety Kowalscy nie posiadali polisy AC, gdyż Pan Janusz nie chciał płacić jego zdaniem złodziejskich stawek. Każdy szanujący się przedsiębiorca w celu minimalizacji ryzyka związanego z koniecznością naprawienia wyrządzonej przez siebie szkody powinien posiadać polisę ubezpieczenia OC działalności. Zakres takiej ochrony jest oczywiście węższy niż odpowiedzialność wynikająca ustawy, ale w wielu punktach jest styczna i pozwala pokryć negatywne skutki naszej działalności. Warto zwrócić uwagę, aby nie zostało pominięte rozszerzenie z tytułu odpowiedzialności za produkt. Towar wprowadzony do obrotu wcale nie musi być niebezpieczny, aby wyrządził szkodę i spowodował lawinę roszczeń względem takiego sprzedawcy. Należy również pamiętać, że definicja producenta w OWU jest bardzo szeroka i obejmuje w zasadzie każdy podmiot, który wprowadza produkt do obrotu, czyli producent, dystrybutor czy Janusz zirytowany został żonę pod domem i szybko wrócił do marketu, gdzie zażądał rozmowy z prezesem. Niestety nie było to możliwe i ostatecznie pracownik punktu informacji sporządził z Kowalskim reklamację, wykonali dokumentację zdjęciową i zapewnił, że roszczenie zostanie przekazane do ich ubezpieczyciela. Po tygodniu przyszły decyzja, że szkoda jest odmówiona, bo powstała na skutek brawurowej jazdy poszkodowanego. Gdyby jechał powoli, to farby nie wylałyby się. Właściciel uszkodzonego pojazdu powiedział, że tak tego nie zostawi. Na podziemnym parkingu sklepu znalazł czarnobiałą ulotkę oferującą usługi dochodzenia odszkodowań tzw. biura pomoc prawnych. Od razu udał się do siedziby firmy znajdującej się w piwnicy kamienicy na obrzeżach miasta. Pracujący tam młodszy asystent ds. likwidacji szkód z ryzyk biznesowych stwierdził, że sprawa jest ciężka i najlepiej byłoby mieć AC, ale skoro Kowalski nie ma, to nic się nie da zrobić. Pan Janusz się zagotował i trymiga opuścił siedzibę tej firmy. . Roszczenia, które przysługują poszkodowanemu z tytułu opisywanej szkody generalnie są tożsame z tymi, który byłyby mu przysługiwały z OC obowiązkowego ubezpieczenia posiadaczy pojazdów mechanicznych, a więc pełną kompensacja szkody, pojazd zastępczy, utrata zarobków czy wartości pojazdu na skutek szkody. Niemniej jednak OC działalności to ubezpieczenie dobrowolne, więc ubezpieczyciel może odmówić odszkodowania, gdy nie otrzyma dokumentacji od swojego ubezpieczonego. Ponadto bardzo często na polisie ustanowiona jest franszyza redukcyjna, która może być kwotowa, procentowa czy procentowo-kwotowa. Jest to określona w umowie ubezpieczenia kwota, o którą ubezpieczyciel redukuje odszkodowanie. Jeśli wartość szkody nie przekroczy kwoty franszyzy redukcyjnej, odszkodowanie nie zostanie wypłacane. Tą nieubezpieczoną część szkody należy dochodzić bezpośrednio od czasie, gdy Pan Janusz się awanturował i jeździł po całym mieście, Pani Janina udała się do adwokata specjalisty z zakresu ubezpieczeń korporacyjnych, który przyjął sprawę do prowadzenia. Do sklepu skierowana szczegółową korespondencję wskazująca, że wieczko było uszkodzone i to była przyczyna szkody. Poproszono sklep, aby zwrócił się do producenta czy nie wprowadzili wadliwej partii farb. Okazało się, że zgłaszane były podobne uwagi co do jakości opakowań przez hurtownie z całego kraju. W związku z tym sklep wystosował pismo do ubezpieczyciela, gdzie potwierdza swoją odpowiedzialność wskazując jednocześnie na możliwość regresu do producenta farb. Kowalscy naprawili samochód, a market zaproponował, że w ramach rekompensaty dostarczy im nowy towar i wykona prace remontowe. Pani Janina była wniebowzięta. Adwokat przy Izbie Adwokackiej w Katowicach. Ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego oraz politologiczne na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego.

pan kowalski chciał ubezpieczyć mieszkanie